mędrca szkiełko i oko
wiesz, znowu mi się śniłeś. ale chyba przestanę się przed tym bronić. przychodź, jeśli chcesz. nie rozumiem do czego to wszystko prowadzi. może okaże się na końcu. but this time – the ball is in your court.. powiem ci tylko, że ja nie wierzę w przypadki, choć jeśli nasze spotkanie nie było przypadkiem, to wolałabym cofnąć czas. właściwie, to zaczęłam o tym myśleć, jak pierwszy raz mi się przyśniłeś. wcześniej nie zastanawiałam się nad tym. jeśli był to czyjś problem, to tylko twój. teraz.. w zasadzie to nie zmienia wiele w moim życiu. i tak pozostanie tak, jak jest. nie może być inaczej. tylko naprawdę chciałabym wiedzieć, kto jest tu czyim nauczycielem. kto ma nauczyć się czegoś o sobie. ech, znowu bezsensowne szukanie sensu. znowu przerost intelektu nad czuciem..

dzieki bejbe za wpis. podniósł mnie na duchu. masz racje. ja sie sama zapedzam w kozi róg, a potem potrzebuje kopa w dupe żeby z niego wyjść. dzieki :)*
rybko moja, kazdy uczy sie czegos o sobie ciągle. ja właśnie nauczyłam się tego, ze milość związuje mi ręce i strasznie ogłupia. owszem, nie wydzwaniam, nie groże, nie torturuje jak to niektore potrafia robic, ale w srodku cierpie bardzo.
“on” tez nie pojawił sie w twoim zyciu bez kozery. ale w tym akurat wypadku, wydaje mi sie, ze to on ma wiecej wyniesc z tej lekcji i wysnuc wnioski. musi dowiedziec sie, czego tak naprawde chce, wsluchac sie w siebie.
a ty? a ty moze masz popuscic wodze fantazji i wyjsc troche z tych ram intelektu, w których tkwisz. nawet, jezeli nie fizycznie ( w sensie, ze z nim cos kiedys) ale nawet w twojej głowie. pozwolic sobie raz na jakies mega szalenstwo. totalny odlot.pozwol sobie na to.
ajlowju! i widzimy sie jutro w kolejce :P