przeraża mnie..

agresja ludzi. nie rozumiem tego i boję się szalenie. jeśli słowo ma taką moc, to jak zneutralizować te wszystkie kurwy, chuje, skurwysyny rzucane pod adresem innych ludzi. oczywiście piję tu do zamieszania wokół P. boli mnie to, coraz bardziej skłaniam się ku przekonaniu, że wmieszanie się w to wszystko było błędem. najgorsze jest to, że cofnąć się wszystkiego nie da.
gdy miejsce pierwszego gniewu zajmuje chwila refleksji sprawa przestaje mieć wymiar tak jednoznaczny. cierpi nie tylko P. cierpi nie tylko jego rodzina – jego rodzice, którym wiele osób krytyki nie oszczędziło. rodzice, których z ust P. poznałam jako niesamowicie zaradnych, mamę, która po podstawówce przyjechała do Warszawy (mając lat 14!!!) i poradziła sobie w obcym mieście. mało tego – zdobyła zawód, który pozwolił jej dojść do pozycji, jaką ma teraz. ojca nie poznałam. brat – nie wiem, co o tym myśleć, bo nie wiem, co jest prawdą. ale do cholery, czy fakt, że ktoś jest prosty czyni go prostakiem? bo z tego co widzę, można mieć skończone studia i jawić się jako gorszy człowiek niż ktoś bez wykształcenia. czy dzisiejszy świat naprawdę zabił w nas wszystkich miłość do bliźniego? czy naprawdę światem ma rządzić prawo zemsty? czy naprawdę mamy cofać się do czasów Hammurabiego, cztery tysięce lat wstecz?

szkoda, że te wszystkie pokrzywdzone przez Patryka kobiety nie potrafią potraktować tego, jako kolejnego doświadczenia w życiu. wszak każde jest nie bez znaczenia. przecież przyciągamy ludzi, którzy są dla nas lustrem – lustrem naszych wad, problemów, kompleksów. sama to zobaczyłam (aż nazbyt dosłownie) w osobie P. gdy to odkryłam, byłam nie mniej zdziwiona, jak gdy dowiedziałam się, że kolega do monogamistów nie należy. ciekwa jestem niezmiernie, co każda z nich odpowiedziałaby na pytanie ‘czy kochasz siebie?’ nie, co o sobie sądzisz. właśnie nie. przypisywanie sobie klasy i prowadzenie dyskusji w stylu “ten ch* skończony zostanie wdeptany w ziemie” przeczy sobie. pokazują, że tak naprawdę niczym się od niego nie różnią.
a w głośnikach Sade “.. he told me sweet lies, sweet lies..”. ech, życie jest piękne, nawet z problemami i szkoda czasu tracić na zemstę. tak myślę. ktoś ma inne zdanie?
idę się powspinać :) [jeszcze 28 dni do urlopu w Splicie ;]

~ - autor: anoola w dniu kwiecień 25, 2008.

Dodaj komentarz