15/16.05 sen
a raczej kilka obrazów w ciągu jednej nocy.
jadę tramwajem. na skrzyżowaniu wjeżdża w nas tramwaj jadący prostopadle. ludzie się boją. nasz tramwaj wypada z toru. coś mi szepcze, żeby usiąść i niczego się nie trzymać. wypadam przez otwarte drzwi wagonu. nic mi się nie stało.
kolejny obraz niezwiązany z poprzednim. idę do pracy. jest koszmarna mgła. nie mogę znaleźć dorgi. w efekcie znajduję się na jakimś osiedlu willowym, gdzie jest jakaś szkoła czy uniwersytet. wychodzi słońce. pojawiają się jacyś ludzie, których znam i rozmawiam z nimi. zaczynamy mówić o kimś. osoba ta narobiła bałaganu w życiu. [tu chyba jakaś podświadoma asocjacja w związku z blogiem sistery i historią P.]. gdzieś w tym wszystkim jest moja siostra, ale nie pamiętam w jakiej roli występuje. na pewno mamy być razem w pracy.
potem coś w teatrze, ale nie pamiętam co.
budzi mnie dźwięk piły do metalu. dżizas, co oni tam jeszcze robią??? przecież tylko ocieplają blok. i na Boga, dlaczego pracują od 6.30 do 8 rano??

super bejbe, jak masz dla mnie jakiegos psychologa to give it to me :P
boze, mnie etz mecza od paru dniu straszne koszmary. ble.
sciskam cie cieploootkoo