znalezione..
.. na blogu, który czytuję:
<a href=”“>
“You have to understand the way I am, mein Herr
A tiger is a tiger not a lamb, mein Herr
You’ll never turn the vinegar to jam, mein Herr
So I do what I do.”
T. powiedział, że jestem heartbreaker. może i coś w tym jest. K. też tak mówił. zresztą chyba pierwszy to powiedział. ja zawsze uciekałam, unikając zaangażowania, bo to zwykle bolało.
i tak było zazwyczaj
“It was a fine affair, but now it’s over.
And though I used to care, I need the open air.”
i było mi z tym dobrze..
The continent of Europe is so wide, mein Herr.
Not only up and down, but side to side, mein Herr.
I couldn’t ever cross it if I tried, mein Herr.
But I do what I can
inch by inch
step by step
mile by mile
man by man.
jak jest teraz? trochę samotnie. i chyba nie do końca dobrze. choć z drugiej strony, czyż nie lepiej być samemu i nie przeżywać rozczarowań? takie życie constans, żadna sinusoida emocjonalna. czy tak się wogóle da? dobrze to jednak ujęła kiedyś Graża – jeśli nie jesteś sam, to przynajmniej jest ktoś, kto poda ci szklankę herbaty.. ty zresztą możesz odwdzięczyć się – jeśli nie zwykłym codziennym uśmiechem – to przynajmniej tym samym. i tak ad finitum.

Dodaj komentarz