jak zwykle nienormalnie..
T. mnie wczoraj rozłożył na łopatki.. koło 17 wymienialiśmy sms-y. na pytanie o kowala paszczowego odpisałam, że zmasakrował mnie koszmarnie. dostałam odpowiedź: “Sk***! nie martw się, będzie tkwił w piekle z zepsutymi zębami w towarzystwie dentysty o gracji pijanego hydraulika”. myślałam, że padnę ze śmiechu na środku ulicy.. w dodatku sama czułam się jak pijany hydraulik po tym znieczuleniu.
potem jeszcze koło północy zaklinaliśmy jego wenę tffoorczą. mam nadzieję, że on to dziś napisze i obroni we wrześniu, bo z kim ja te wykopaliska będę prowadzić!!!
dziś sms od H., z którym miałam jechać do Hiszpanii. nie jedzie, bo przełożyli mu poprawkę.. czyli znowu jestem zdana na siebie i łaskę-niełaskę różnych przygodnie spotkanych ludzi.. i znowu będę musiała sama jechać stopem… ale, co nas nie zabije to nas wzmocni :D na szczęście nie muszę brać namiotu i ekspresów, co do liny to jeszcze zobaczymy.
no i A. tak do końca nie mam pewności czy rzeczywiście się uspokoił. wczoraj propozycja kawy. wykręciłam się, że mam mnóstwo spraw do załatwienia. czy on jest naprawdę nienormalny?? jest trzy lata młodszy od mojego ojca… (w dodatku moim promotorem i szefem…) shit happenes.

Dodaj komentarz