oto ja..

za pięć dwunasta w dniu wyjazdu robię pranie ;) to chyba choroba nieuleczalna.. czy kiedykolwiek zrobię coś normalnie, po kolei, jak Pan Bóg przykazał zamiast w trakcie pakowania szukać spodenek w koszu na brudne ciuchy, prać je i szuszyć na balkonie przyczepione do doniczki z kwiatkami?
taaa, zaraz potem prałam dwa razy białą koszulę, bo jak próbowałam ją przyczepić do tejże doniczki, to ubabrałam ją w ziemi…

efekt – koszulę uprać muszę po raz trzeci, bo powiesiłam ją na oknie balkonowym, które było mega brudne od zewnątrz..
poprawiłam kolejny rozdział pracy T. jest naprawdę świetny.
przed chwilą z kolei postanowiłam zrobić sobie kawkę, bo pociąg o pierwszej w nocy, zaspać byłoby głupio.. no i co zrobiłam? zalałam palnik wodą. bardzo brawo!
ech, same problemy ze mną.. :)

~ - autor: anoola w dniu wrzesień 3, 2008.

Dodaj komentarz