20.01 (Kaliningrad)
„A ty, uciekłaś ze szkoły?” – „Ja? Nie, ja już nie chodzę do szkoły”, „jedziecie do Kaliningradu?” – „Tak, do pracy, do muzeum, określić monety”. „Straszna tu bieda, ale zupełnie inni ludzie, inna mentalność, inna energia..” tak, inna… tu zginął brat mojego dziadka, był marynarzem. zaczepia mnie jakiś drobny przemytnik. taki życiowy kombinator, z pokręconym życiorysem, z drugą szansą od życia.
z okna pociągu widać przeraźliwą biedę. już nawet nie straszną, nie zwykłą, a przeraźliwą. na podwórkach rozwalone samochody – stare wołgi i warszawy.. na dworcu – Europa, tu jest czas moskiewski, wszędzie indziej lokalny. godzinę później niż w Polsce. jak wjeżdża pociąg międzynarodowy, witany jest muzyką. jakaś abstrakcja nieziemska..
szare blokowisko, czyli rosyjski Harlem. ludzie powkładani w 10-piętrowe wieżowce, jak ciała w katakumbach. żyją jedni nad drugimi, jedni depczą drugim po głowie, „co dla jednych jest podłogą, dla innych jest sufitem..” i tak, jak w szufladkach. a ja tęsknię.. tęsknię za tobą i zupełnie nie wiem dlaczego, dlaczego tak bardzo nie mogę się doczekać, kiedy znowu cię zobaczę. nieważne, czy spędzimy ze sobą dwa dni czy dwie godziny. tęsknię za twoim spokojem. tęsknię za tymi milczanymi chwilami z tobą. przypomnij mi, jak się nazywał ten wąż, którego uratowaliśmy razem z Justyną i Kajtkiem. przypomnij mi, jak spokojnie było siedzieć w schronisku razem z Martinem i upijać się popołudniem, jeść tuńczyka z puszki i zagryzać ciabatą i jeżynami.. gdzie znajdę taki spokój dla umysłu, dla duszy… myślisz, że można to znaleźć w sobie? mam nadzieję, że można.
tu jest dziwna energia. mam wrażenie, że ludzi się tu tłamsi, nie mają wolności myśli, żyją jakby zmaltretowani, zrezygnowani już na starcie. choć może się mylę.
wielka płyta ma w Polsce zupełnie inne znaczenie. tu jest dopiero wielka. olbrzymia. i przeraźliwie szara. nawet róż jest tu szary. szare ulice. szare twarze w szarych płaszczach. zmęczone twarze. za wcześnie obudzone ze snu, za późno w nocy położone spać, śniące na jawie.
„moja żona jest Rosjanką, kocha Polskę”. teraz łatwiej mi to zrozumieć. czy tu ludzie potrafią cieszyć się życiem? jeśli tak, to dobrze, bo jeśli nie, to w takimi miejscu jak to odsetek samobójstw musi być wysoki. albo nie. przecież oni nie znają innych realiów. nawet nie wiedzą za czym można tęsknić

Dodaj komentarz