największa mądrość w życiu..

“skąd pani widziała, że mam osiemdziesiąt lat?… żeby pani wiedziała, jakie mam zmartwienie.. moja żona nie mogła wstać z łóżka, no zaniemogła. zadzwoniłem po lekarza i odwiozłem ją do szpitala. cztery godziny ją przyjmowali, ale przyjęli. i wie pani, na drugi dzień zmarła. a miałem lecieć w sobotę na ślub wnuczki do Teksasu. jak żona poszła do szpitala to oddałem bilet. zapłaciłem 2860 zł i 51 gr. a oddali mi 1600. ale dobre i to. żona zmarła a wnuczka wyszła za mąż. a teraz córka jest w szpitalu. właśnie do niej jadę. ma dwie córki, ale one pracują i nie mogą się tak codziennie zwalniać. to jeżdżę do niej. nakarmić, coś ugotować… wie pani, jak to w szpitalach teraz. boję się, żeby nie było tak jak z moją żoną. taka tragedia.. to moja druga żona. pierwsza, ach, co to była za pijaczka.. jeszcze mnie zdradzała, iluż kochanków miała! kiedyś byłem w szpitalu. miałem wybór – albo pół roku pod kroplówką albo operacja. szanse na powodzenie były jak jeden do dziesięciu albo i dwudziestu. wybrałem operację. wtedy moja matka zadzwoniła do mojej żony i mówi „idź pożegnaj się z Jurkiem, bo może nie przeżyć” nie przyszła.
kiedyś przyszła do mnie żona jej kochanka i ochrzaniła mnie jak ja mogę to akceptować, że oni przepijają wszystkie pieniądze, a ona ma dzieci. myślała, że czerpię z tego jakieś korzyści. ochrzaniłem moją żonę, że jest niemoralna. wtedy poszła do mojego szefa. pracowałem w pkpg, byłem odpowiedzialny za finanse. bo ja, wie pani, kończyłem sgh. już na drugim roku studiów zostałem asystentem. prowadziłem ćwiczenia ze studentami. powiedziała, że walczyłem w AK. że nie napisałem tego w życiorysie, a pełnię tak odpowiedzialne funkcje. zaaresztowali mnie, pod zarzutem, że zbieram i przekazuję tajne informacje obcym wywiadom. trzymali mnie na Koszykowej 10. później dowiedziałem się, że na cmentarzu na Powązkach, pod ścianą, odkryli ciała 200 więźniów z Koszykowej. przesłuchiwali mnie. pytali o przodków. raz przesłuchiwał mnie jeden Żyd. Powiedziałem mu skąd pochodzę, że mój dziadek był sołtysem we wsi pod Częstochową. ot, taka.. 2000 Polaków i 1000 Żydów. raz przyszli wymordować Żydów. mój dziadek zaczął protestować, że jak to, Żydzi to też ludzie, a żydowskie dzieci to ludzkie dzieci! poparło go mnóstwo osób i w ten sposób Żydzi się uratowali. wśród nich był dziadek Żyda, który mnie przesłuchiwał. powiedział, że skoro dziadek mój był tak dobrym człowiekiem, to i ja nie mogę być zły. powiedział też, że teraz przyszedł czas, aby wnuk spłacił dług dziadka. Żyd poszedł do swojego szefa. wypuścili mnie. kazali tylko podpisać papiery, że niby nigdy nie byłem aresztowany ani przesłuchiwany. podpisałem i wypuścili mnie. jak wróciłem do domu, wystąpiłem o rozwód. gdy sprawa była już w sądzie, przyszedłem do domu spakować swoje rzeczy. postanowiłem się wyprowadzić. wie pani, mieszkanie było moje, ale mieszkała tam teściowa, żona, o kłótnię nietrudno.. wtedy przyszedł do mnie mój ojciec i zapytał „czy wiesz, jaka jest największa mądrość w życiu?” „nie” – odpowiedziałem. „umieć wybaczać”. jeszcze córki zaczęły mnie prosić „tatusiu, nie odchodź, nie odchodź..”. wybaczyłem jej i zostałem. rok czy dwa później znowu mnie zdradzała i piła. teraz sama wystąpiła o rozwód. miała męża, ale się zapił. sama też umarła z przepicia. ale jeszcze przed śmiercią mówiła córkom, jakiego mają szlachetnego ojca.. a teraz moja ukochana córeczka jest w szpitalu. nie chcę jej stracić..”

wysiadłam cztery przystanki za daleko..

~ - autor: anoola w dniu styczeń 27, 2009.

Dodaj komentarz