kolekcjonuję..
kubki, łyżeczki i talerzyki.. kiedy w wirze pracy nie zauważam, że nie wyniosłam ich do kuchni po ostatnim zjedzonym posiłku.. heh, po raz pierwszy cieszy mnie deszcz w weekend, a to dlatego, że miałam jechać w skały, a muszę pracować… ale za to jutro odbiję sobie na ścianie ;)
a teraz idę zmywać, zanim zrobię kolejną kawę.
i obserwacja.
dlaczego mówi się “z racji…” właśnie przeczytałam zdanie “z racji ładnej pogody, wybrałyśmy się z siostrą na spacer”. czy pogoda może mieć rację? albo wręcz ładną rację??? cholera, ludzie, pomyślcie czasem. albo – co się też zdarza – “podczas gdy on usiadł, ona czytała”. piękne kwiatki polskie. takich nie powstydziłby się sam Tuwim..

Też tak mam, że umiem zobaczyć miłe rzeczy w czymś gdzie inni widzą coś brudnego albo że widzę pozytywy w problemie :) ale ja to ja…
och, ależ przecież to cudowne, że każdy jest inny!
inaczej utonęlibyśmy w unifikacji.. fuuuj