historia..

żółtej ciżemki…
na ścianie. robię drogę. trudne miejsce. zrobiłam ruch do shit-owego chwytu. yeah! udało się!! jeden beznadziejny stopień, drugiego prawie zupełnie brak. co robię ja? otóż – poprawiam ramiączko od stanika, robię wpinkę i.. proszę o blok. Kasia nie mogła tego przeboleć, mi się chce śmiać. po wspinaniu Praha tour, czyli w oparach absurdu i po drugiej stronie lustra. grzane wino, sałatka grecka i piwo miodowe. a jutro muszę rano wstać..
kocham takie dni jak ten. małe rzeczy, które cieszą :)
niesamowicie chce mi się śmiać. a może to wszystko przez pół kufla małego piwa miodowego..

~ - autor: anoola w dniu kwiecień 19, 2009.

Dodaj komentarz