heh, nawet nie wiesz, jak zawsze czekam na jakieś wieści.. powiem ci, że gdzieś podskórnie czułam, że dziś napiszesz. szkoda, że mieszkasz tak daleko, szkoda, że.. heh, a co mi tam. pojadę do tej Jerozolimy, nawet na wolontariat. bo chyba od was do Libanu jeszcze kawałek.. pytasz o sen? był dziwny. ostatnio mam same takie, w dodatku międzynarodowe. śnił mi się wypadek. jechałam z moim szefem. on jak zwykle prowadził jak wariat. było z nami trzyletnie dziecko. chyba jego, spoza małżeństwa. w pewnym momencie potrąciliśmy kogoś na ulicy. chyba go zabiliśmy. i gdy próbowaliśmy opanować cały bałagan, jaki dookoła się zrobił, pojawiłeś się. rozmawialiśmy, podczas gdy ja pilnowałam dziecka. to był mały słodki chłopczyk. po chwili on zniknął. w tym samym momencie okazało się, że to twoje dziecko. że masz jeszcze dwójkę, bliźniaki. niezła kontaminacja, bo przecież ty sam masz brata bliźniaka. nie wiem czemu, ale od razu pomyślałam sobie, że masz żonę. nie wiem czemu, byłam przekonana, że ona ma 32 lata. dziwne to wszystko. jeszcze we śnie tłumaczyłam sobie, że to przecież niemożliwe. że opowiadałeś mi w Rodellarze, że rozstałeś się z dziewczyną, po 10 latach (!). poza tym mieszkasz z Motim..
śniłeś mi się już drugi raz, ale wtedy ci o tym nie pisałam. to było jakoś zaraz po tym, jak umówiłam się ze znajomymi na wyjazd do Arco, albo może już na Sardynię (nie pojechałam, ale o tym to wiesz). w moim śnie wspinaliśmy się tam razem. o rany, moja głowa chyba potrzebuje odpocząć.. ale cieszę się, że przychodzisz do mnie. że skoro mieszkamy tysiące kilometrów od siebie, widuję cię czasem w moich snach. przychodź częściej!
napisałeś: “my dreams now are most about being a drifter in the world”.. jakbyś czytał w moich myślach. ale przecież to też wiesz…
I have often told you stories
About the way
I lived the life of a drifter