dwukrotnie od wczoraj. przed sylwestrem miałam sen. śniło mi się, że robiłam zdjęcie. nie wiem komu lub czemu. ustawiałam zoom, by zbliżyć się do celu. jak najbardziej, jak najzachłanniej…. i padł strzał. prosto w moje gardło. ostatnią rzeczą, jaką pamiętam ze snu, był mój ostatni wdech….. wiedziałam, że zginęłam, robiąc zdjęcie zabójcy.
dziś znalazłam artykuł. o zabójstwie na Filipinach. fotografując rodzinę, ofiara zrobiła zdjęcie zabójcy. patrząc mu w twarz obiektywem, dokładnie tak jak ja, w moim śnie……….
artykuł
czy ja zwariowałam? na pewno na punkcie tej piosenki. wczoraj i dziś i jutro pewnie też…..