dużo się wydarzyło, odkąd ostatni raz tu byłam….. wiele mantr, wiele napisanych słów, zdań doktoratu, myśli i przemyśleń przelanych do komputera.
praktyka działa. diamentowy umysł i powtarzane sto sylab męczą, bo oczyszczają. i naprawdę najbardziej życzę sobie być zdrową.. jakie to niesamowite, że te słowa nabierają innego znaczenia. i życzę sobie, by moi najbliżsi też byli po prostu zdrowi.
niecałe 30 lat temu moja mama wsłuchiwała się w moje oddechy, nie mogąc uwierzyć, że ja śpię i żyję. teraz ja odmierzam jej sen oddechami. jeden, dwa, trzy, cztery….. jest dobrze, będzie dobrze. a ja? ja bym chciała już skończyć ten doktorat. i praktykę diamentowego umysłu. jeszcze kilka rozdziałów i…. 26 tys. mantr :)
i jak to pięknie powiedział Frank – konieczne jest oczyszczenie. nie można diamentów wrzucać do kosza ze śmieciami
delikatna piosenka od brutalnego chłopaka, czyli zniknął ten, który tak mnie przerażał agresją
Zdrowie i te wszystkie “małe rzeczy” zacząłem doceniać dopiero teraz. Niby wcześniej też je ceniłem ale jakoś nie tak. Żyłem zdrowo, bez używek. Kiedy wzniosłem się w końcu ponad poziom ziemi to moje choróbsko mnie ściągnęło w tydzień na ziemię. Otarłem się wcześniej o chłód oddechu śmierci. Dopiero po pewnych doświadczeniach człowiek patrzy na wszystko jakoś inaczej.
Kiedy skończyłem doktorat, przebrnąłem przez egzaminy i w końcu obronę myślałem, że już za mną. Odprężenie, chęć odpoczynku, ale organizm poczuł to zelżenie dyscypliny i wówczas po raz pierwszy dostałem z armaty. Jak lawina tak we mnie spustoszyły wszystkie złe nagromadzone latami sprawy i spraweczki. Rok wychodzenia z ciemnej, zimnej, pełnej strachu i bólu doliny. Potem znowu… ale dziś wiem po co upadamy, by się podnieść, by pamiętać, że życie to symbioza dobra i zła.
Matki mają tę moc, to coś, co powoduje, że… a czasem jakoś napisać składnie nie umiem. Czasem gdy zaglądam do mamy, liczę jej oddechy… taki świat…
Delikatna piosenka – tak, delikatna… :)