skończyłam czytać “spektrum świadomości” i jestem pod ogrmnym wrażeniem.. ukłony w kierunku Kena Wilbera. i pomyśleć, że napisał to w wieku 23 lat (ja w tym czasie zmagałam się z magisterką w jej fazie pre-kreacyjnej jeszcze.. ;)
to, co zrobiło na mnie niesamowite wrażenie:
zawsze doświadczając śmierci już Teraz, zawsze już żyjemy wiecznie. poszukiwanie jest zawsze zakończone
“Deszcz na spowitej mgłą Górze Lu
I wzburzone fale na rzece Cze;
Jeśli jeszcze tam nie byłeś,
Z pewnością żal przepełnia ci serce;
Ale kiedy już tam jesteś i zmierzasz do domu,
Jakże wszystko wygląda zwyczajnie;
Deszcz na spowitej mgłą Górze Lu
I wzburzone fale na rzece Cze.”
i kwestia świadomego życia w teraz:
lecz oczywiście przebudzenie wobec Teraz, ocknięcie się z nocnej zmory historii oznacza doświadczenie śmierci w Teraźniejszości pozbawionej przyszłości. “nic dziwnego – mówi Kirkegaard – że człowiek jest przerażony, albowiem między nim a Prawdą leży umartwianie”. niemniej, jak mówi św. Grzegorz: “nikt tak nie korzysta z Boga, jak człowiek na wskroś martwy” [dualny, podzielony]. i podobnie Eckhart: “Królestwo Boże jest tylko dla ludzi zupełnie martwych”. dlatego Ramana Mahariszi głosi: “w swoim czasie przekonacie się, że wasza chwała tam się zaczyna, gdzie przestajecie istnieć”.
jednak to umartwianie, Wielka Śmierć, to całkowite umieranie dla przyszłości w doświadczeniu tylko-Teraz nie jest, jak mówi o tym Coomaraswamy, “nagłą śmiercią” pod koniec życia, lecz “bieżącym umieraniem” w każdej chwili życia. “A czasem śmierci jest każda chwila”, jak zauważa TS Eliot. ale każda chwila jest tą chwilą, gdyż nie ma żadnej innej, zatem w tej chwili doświadczamy już “bieżącego umierania”, czyli zawsze budzimy się ku temu, co nie ma przyszłości, a zatem nie ma też przeszłości; ku temu, co nie zaczyna się w czasie, a zatem i w czasie się nie kończy; ku Nienarodzonemu, czyli ku Nieumierającemu
[K. Wilber, Spektrum świadomości]
i teraz gdyby mnie ktoś zapytał “ann, czy jesteś mistyczką”, powiedziałabym, że się staje, choć ujęcie tego w ten sposób, to kolejna z ról, w jakie wcielam się jako podmiot. kolejna próba zobaczenia patrzącego, a tym samym uprzedmiotowienie podmiotu (podmiot nie może patrzeć i jednocześnie być widzianym, obserwowanym ;)