Category Archives: inspiracje różne

mądrości Karola

można godzinami mówić jak smakuje miód, ale to nie zastąpi tego, że weźmie się łyżeczkę miodu i zje… doświadczenie jest najważniejsze, wyjaśnienie nie odda przeżycia. [Karol Ślęczek]

pewien rinpocze zabierał ze sobą w podróż najtrudniejszego i najbardziej irytującego mnicha. pewnego razu go nie zabrał. mnich zapytał dlaczego. „bo już się od ciebie niczego nie mogę nauczyć. polubiłem cię” [z wykładu Karola]

życie to nie jest mozoł. jeśli się pocimy to znaczy, że jesteśmy głupi, a nie święci….

 

 

we don’t see things as they are. we see things as we are….

 

 

w końcu nieco spokoju w umyśle. choć też okropne zmęczenie. śniło mi się, że urodziłam dziecko. i to było i jest dla mnie przerażające. Maarten wrócił do domu. szkoda. pora wrócić do codzienności….

Reklamy

mistrz Oleg

Istnieje niewielu, którzy myśląc „My”, czują coś innego niż tylko „Ja”.
Istnieje niewielu czujących w „My” coś więcej niż własny bagaż oczekiwań.
Kolosalnie wielu z nas marzy o świecie pełnym wielofunkcyjnych aniołów, jedynie po to, by pozostać człowiekiem w pełnym komforcie tego stanu.

Wniosek.. niewielu czuje słowo „My” liczbą mnogą.. bo niewielu chce znać przestrzeń poza „Ja”, więc prościej geocentrycznie ustawić sobie w głowie, że oto „My”, to to wszystko, czego chcę, czego „Ja” stanowię środek.. A reszta to „Oni/One”, czasem „Ty/Wy”, gdy już naprawdę zaszli „Nam” za skórę.

Podzbiory „Nas” bardzo szybko stać się mogą „Onymi”, lub „Wami”, gdy okaże się, że .. no kuuurde, znowu się zepsuli.. nawalili, zawiedli..
(Oleg Pawliszcze)

nie rozumiem rzeczywistości. 6 lat temu uciekłam do Krakowa. teraz żałuję, że nie dostałam tej pracy w Wiedniu. ułatwiłoby mi to wiele rzeczy….

opowieści stamtąd…

„Ann, umarłam!” przeczytałam twoją wiadomość. wiem, wiem Zuz, boli. ja też umarłam jesienią. ale to już nie boli, więc i ciebie przestanie. czas uleczy wszystko, tylko trzeba mu na to pozwolić. i wierzyć na przekór losowi i czerpać z tego garściami. bo nie da się opowiedzieć, jak wygląda ból, nie da się opowiedzieć, jak smakuje nieodwzajemniona miłość i nie da się opowiedzieć, jak bardzo boimy się rozczarowania. a jednak…. z lęku, kompleksów, z powodu niskiej samooceny K. potrzebuje mieć tysiące wielbicielek. potrzebuje stawiać się na scenie, by być podziwianym. potrząsać lwią grzywą, by….. 3 minuty później zapalić w łóżku papierosa. on nie jest gotowy na taką wspaniałą nauczycielkę jak ty. nie zrozumie. jego ego go przerasta i nie zostawia miejsca na drugiego człowieka….
przyjdź dziś, natychmiast, upijemy się opowieściami stamtąd.. bo dzięki wszelkim bogom, duchom i opiekunom mamy siebie nawzajem.

„You were born with potential.
You were born with goodness and trust.
You were born with ideals and dreams.
You were born with greatness.
You were born with wings.
…………You are not meant for crawling, so don’t.
You have wings.
Learn to use them and fly.”
Rumi

enter? exit?….

Ten kto przyjmuje wszystko co przykre jako naukę, a wszystko co piękne jako podarunek, może jedynie wygrać
[Ole Nydahl]
jakoś ciężko dziś traktować mi moje życie jako naukę. choć to, że jest trudniej, jest tymczasowe. minie. rację miał Marcin pisząc „było minęło, będzie minie”. nawet jeśli czasem trudno znaleźć powód, by wstać z łóżka…

wczoraj wizyta w Lublinie. B. powiedziała mi wszystko. moja mama mnie oszukuje. wcale nie jest zdrowa. i to wcale jeszcze nie koniec leczenia i szpitali….
do Krakowa też nie pojadę. zmęczona jestem. muszę mieć jakiś weekend dla siebie. do tego pieniędzy wystarczy mi jedynie na bilet w jedną stronę. Janek znowu nie zrozumie. trudno. chyba nadszedł czas, kiedy muszę uwierzyć, że poradzę sobie sama. bez niczyjego wsparcia.

znam dno, mówi, dotykam go swym wielkim korzeniem:
tego się właśnie boisz.
ja się nie boję: ja tam byłam…….

[S.Pltath, Wiąz]
czasem boję się przypadkowo otwierać ten tomik….


od paru dni słucham nieprzerwanie, jedna z moich ulubionych od zawsze….

wypuściłam z rąk filiżankę. patrzyłam, jak spada na podłogę i roztrzaskuje się na kawałki. popłakałam się z niemocy. i tego oczyszczenia było mi trzeba…..

silencio

-Peter, zrobisz mi jakieś zdjęcie?
-no pewnie, ale jak mam ci zrobić na odległość?
-oj, no bo mi ten czas tak gdzieś ucieka.. nie wiem gdzie….
-jak to gdzie? w skałach :)
no to fakt akurat. Ale bez tego żyć nie mogę. W końcu jednak udało nam się spotkać, a zdjęcia będę miała za parę dni :)
I po raz kolejny zakochałam się muzycznie…. Nils Peter Molvaer. Zatracam się w tych dźwiękach i ciszy pomiędzy nimi. Mało teraz ciszy dookoła, a ja jej tak potrzebuję… W ciszy przychodzi do mnie zrozumienie. I ty też przychodzisz w ciszy. I w ciszy najlepiej mi się z tobą rozmawia. „Z tobą choćby pomilczeć jakże jest ciekawie…..”
Norwegia ma w sobie taką ciszę. Rację miał Wawa, choć on wówczas szukał w tej ciszy czegoś innego. Mnie męczy już miasto. Warszawa mało pozostawia miejsca na zamyślenie i zatrzymanie. Zagłusza ciszę i mąci spokój ducha. Taka muzyka mi go przywraca… Razem z nią zasypiam spokojnie :)

dobry powód

– Panie Hłasko, dlaczego pan pije?
– Bo to jest moja odpowiedź na stworzenie świata.
– A po co chce pan wracać do Polski?
– Bo zostawiłem swoją szczoteczkę do zębów u Agnieszki Osieckiej.

ja zostawiłam w Berlinie maszynkę do kawy…
boli, boli, boli mnie głowa….. od miesiąca. i chyba już się zdążyłam do tego przyzwyczaić.

jestem pionowa

lecz chciałabym raczej być pozioma.
nie jestem drzewem zakorzenionym w ziemi,
ssącym mineralne wody i macierzyńską miłość,
abym każdego marca mogła rozbłysnąć liściem,
nie jestem też tak piękna jak klomb ogrodowy,
by wzbudzać okrzyk zachwytu okazałą barwą
bez świadomości, że wkrótce utracę swe płatki.
w porównaniu ze mną drzewo jest nieśmiertelne,
a główka kwiatu po prostu zadziwiająca.
a ja pożądam długowieczności drzewa i śmiałości kwiatu.

dzisiejszej nocy, w bladym świetle gwiazd,
drzewa i kwiaty rozsiewają świeże zapachy,
przechadzam się między nimi, lecz mnie nie dostrzegają.
myślę nieraz, że kiedy śpię,
to jestem do nich podobna,
myśli gmatwają się.
to położenie jest dla mnie bardziej naturalne,
gdyż mogę swobodnie rozmawiać z niebem,
a stanę się użyteczna, gdy położę się już na zawsze:
wtedy drzewa będą mogły mnie dotknąć, a kwiaty znajdą dla mnie czas.
[Sylvia Plath]