Category Archives: sny..

zaniemówiłam

dwukrotnie od wczoraj. przed sylwestrem miałam sen. śniło mi się, że robiłam zdjęcie. nie wiem komu lub czemu. ustawiałam zoom, by zbliżyć się do celu. jak najbardziej, jak najzachłanniej…. i padł strzał. prosto w moje gardło. ostatnią rzeczą, jaką pamiętam ze snu, był mój ostatni wdech….. wiedziałam, że zginęłam, robiąc zdjęcie zabójcy.

dziś znalazłam artykuł. o zabójstwie na Filipinach. fotografując rodzinę, ofiara zrobiła zdjęcie zabójcy. patrząc mu w twarz obiektywem, dokładnie tak jak ja, w moim śnie……….

unspoken

wypadkowa zdarzeń
policzona ze wzoru na szczęście
proste słowa znów nabierają
znaczenia..
spalają mnie
od środka,
pomyślane, nie wypowiedziane

twarda lekcja życia przepisana
na kolanie pod ławką

wywołana do odpowiedzi
głos grzęznę w gardle
i wsłuchuję się w ciszę..

tak jak wtedy. szliśmy obok siebie, patrząc przed siebie, gadając o bzdurach. słowa wychodziły, ale nie te, które powinny. te właściwe przychodziły w snach. nie wiem, czy również twoich. ostatnim razem, kiedy przyszedłeś do mnie, do mojego snu, bałeś się powiedzieć, to co oboje powinniśmy. może tak ma być. może spotkaliśmy się w złym momencie. może ja jestem za daleko.. może zbyt nie-z-tego-świata, żeby po prostu móc usiąść koło ciebie i podzielić pomarańczę na pół.

wtedy.. fiction?

bardzo dokładnie pamiętam moment, jak trzymaliśmy się za rękę. pamiętam, jak ktoś odciągał mnie od ciebie. pamiętam moment, kiedy moja dłoń wyślizgiwała się z twojej.. znalazłeś mnie potem. dałeś mi pić. łapczywie, rękami jadłam ryż, który mi ugotowałeś. potem zniknęłam. po raz kolejny. kim byłeś wtedy dla mnie? bratem? miłością mojego życia? nie wiem. było gorąco, a ja chodziłam bez celu po ulicach, po zaułkach Maroka (?).. wtedy do niej trafiłam. zupełnie mnie pochłonęła. była tajemnicza i taka.. nie z tego świata. zostałam, a ona mnie uczyła. i nikt mi więcej nie powiedział, co stało się z tobą.

spotkałam cię w zeszłym roku. i dwa razy w tym. nie chcę teraz uciekać. chcę zostać. jeśli tylko na to pozwolisz.

jestem gotowa na kolejną sesję. chcę się dowiedzieć, co się stało. wtedy..

just because the sky turns from grey into blue

„das ist richtig nicht einfach” powiedziałeś mi dzisiaj, próbując wypowiedzieć jakieś polskie słowa.
„wszystko się uda” powiedziałam do człowieka przejeżdżającego obok mnie, gdy w pojedynkę zmagałam się ze ścianą mostu grota, bólem barku i permanentnym brakiem skóry na dłoniach.
wszystko się uda, bo nie ma rzeczy niemożliwych. dziękuję, że byłeś u mnie. pierwszy raz przyszedłeś do mnie, kiedy jestem w Polsce :)

soldier of fortune..

heh, nawet nie wiesz, jak zawsze czekam na jakieś wieści.. powiem ci, że gdzieś podskórnie czułam, że dziś napiszesz. szkoda, że mieszkasz tak daleko, szkoda, że.. heh, a co mi tam. pojadę do tej Jerozolimy, nawet na wolontariat. bo chyba od was do Libanu jeszcze kawałek.. pytasz o sen? był dziwny. ostatnio mam same takie, w dodatku międzynarodowe. śnił mi się wypadek. jechałam z moim szefem. on jak zwykle prowadził jak wariat. było z nami trzyletnie dziecko. chyba jego, spoza małżeństwa. w pewnym momencie potrąciliśmy kogoś na ulicy. chyba go zabiliśmy. i gdy próbowaliśmy opanować cały bałagan, jaki dookoła się zrobił, pojawiłeś się. rozmawialiśmy, podczas gdy ja pilnowałam dziecka. to był mały słodki chłopczyk. po chwili on zniknął. w tym samym momencie okazało się, że to twoje dziecko. że masz jeszcze dwójkę, bliźniaki. niezła kontaminacja, bo przecież ty sam masz brata bliźniaka. nie wiem czemu, ale od razu pomyślałam sobie, że masz żonę. nie wiem czemu, byłam przekonana, że ona ma 32 lata. dziwne to wszystko. jeszcze we śnie tłumaczyłam sobie, że to przecież niemożliwe. że opowiadałeś mi w Rodellarze, że rozstałeś się z dziewczyną, po 10 latach (!). poza tym mieszkasz z Motim..
śniłeś mi się już drugi raz, ale wtedy ci o tym nie pisałam. to było jakoś zaraz po tym, jak umówiłam się ze znajomymi na wyjazd do Arco, albo może już na Sardynię (nie pojechałam, ale o tym to wiesz). w moim śnie wspinaliśmy się tam razem. o rany, moja głowa chyba potrzebuje odpocząć.. ale cieszę się, że przychodzisz do mnie. że skoro mieszkamy tysiące kilometrów od siebie, widuję cię czasem w moich snach. przychodź częściej!

napisałeś: „my dreams now are most about being a drifter in the world”.. jakbyś czytał w moich myślach. ale przecież to też wiesz…

sen wspinaczkowy, przynajmniej tak mi się zapisał w głowie. ja i Dobrochna w Bonn. jak zwykle nie wygląda to jak Bonn, ale wiem, że tam jesteśmy. idziemy dokądś. nagle ktoś wyskakuje z okna. nie wiem czy to kobieta czy mężczyzna. biegnę po policjanta (posterunek był w pobliżu), mówię mu po niemiecku, co się wydarzyło. idziemy razem na miejsce, po drodze mijając jakichś drechów. po chwili policjant zaczyna rozmawiać po polsku.. budzę się, z tyłu głowy jedno zdanie „… jak się będziesz wspinać w Ceuse..” (albo w Siuranie, nie pamiętam).

sennik:
samobójstwo – może oznaczać świadomą destrukcję starego Ja, aby mógł się narodzić nowy, lepszy człowiek.

sen..

bardzo daleko od domu, wspinanie, wysokie skały, na pewno nie wapień.. granit?